Premiera Japońskich słodyczy już 17 maja. Jeśli macie ochotę na książkę, to zapraszam do udziału w zabawie. Do wygrania są 3 egzemplarze ufundowane przez Wydawnictwo Hanami.

"Japońskie słodycze" - Magdalena Tomaszewska-Bolałek

Aby wziąć udział w konkursie, należy w komentarzu na blogu umieścić wpis, będący odpowiedzią na pytanie: Jakie polskie słodycze powinniśmy eksportować do Japonii? Trzy najciekawsze pomysły zostaną nagrodzone książkami. Wpisy i komentarze można zostawiać do 17 maja 2013 roku do godziny 23:59. Wyniki zostaną opublikowane na blogu i profilu facebookowym 19 maja po godzinie 15:00. Na zaostrzenie apetytu, krótka filmowa zapowiedź książki. Miłej zabawy!

[youtube_video id=”fEb4Ls4cOTA”]

Serdecznie zapraszam również w najbliższy wtorek (14 maja) na godzinę 18:00 do Muzeum Etnograficznego w Warszawie (ul. Kredytowa 1) na spotkanie poświęcone japońskim słodyczom oraz projekcję filmu Jiro śni o sushi. Wstęp na spotkanie wolny!

Udostępnij

70 thoughts on “KONKURS – do wygrania książki „Japońskie słodycze”

  1. Witam,
    Leciutkie Ptasie Mleczko, wykwintny Torcik Wedlowski, i oczywiście polski specjał – Śliwka Nałęczowska.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Pierniczki toruńskie 😉 ich historia zdaje się sięga 700 lat i jest świetnym przykładem na trwałość tradycji, poza tym są świetne w smaku 😀

  2. Polskie słodycze które powinny być eksportowane do Japonii to na pewno :
    1. Michałki
    2. Sezamki
    3. Krówki ( najlepiej ciągnące się :))

  3. Do Japonii powinniśmy eksportować (o ile już tego nie robimy) śliwki w czekoladzie.
    Polskie śliwki są przepyszne, natomiast połączenie z prawdziwą czekoladą (lub różnymi rodzajami czekolad: gorzką, mleczną, białą?) mogłoby zaskoczyć niejedno japońskie podniebienie.
    Nie wiem, czy w Japonii jada się tego typu specjały, ale z pewnością znalazłyby amatorów.
    Ręcznie robione, podobnie jak niektóre japońskie słodycze, mogłyby przyjąć równie wspaniałe kształty, przyjemne dla oka i boskie w smaku.

  4. Torcik Wedlowski – Ręcznie dekorowany i tworzony według tradycyjnej receptury, czyli coś co spodobało by się Japończykom. Dodała bym do tego lody marki Grycan które robione są z naturalnych i dobrych jakościowo składników. Dodatkowo są smaczne i robione w firmie opierającej się na rodzinnych tradycjach co jak mi wiadomo jest istotne dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni.

    Mój komentarz nie ma na celu raklamy konkretnych firm, ani dyskryminowania innych.

  5. Myślę, że do Japonii powinniśmy eksportować cukierki Irysy. Co prawda ich podstawowa forma (czyli zwykłe toffi) pochodzi z Rosji, o tyle w Polsce często do ich produkcji dodawany jest sezam. Dodanie sezamu (który jest dość popularny w Japonii) znacznie wpływa na smak tych cukierków sprawiając, że nie są przesadnie słodkie i zyskują coś niepowtarzalnego. Warto wspomnieć, że u nas są one często produkowane przez niewielkie zakłady na małą skalę przez co stają się unikatowe, gdyż każda „firemka” ma własny, niepowtarzalny i często przechodzący z pokolenia na pokolenie przepis na Irysy.

  6. A może by tak SERNIK. To moje ulubione ciasto i o ile go jeszcze w Japonii nie ma to powinni poznać smak tego boskiego uniesienia podczas jedzenia go 😀 Oczywiście najlepszy to moja mama robi 😀 i pewnie dla wielu z nas właśnie ciasta mamy są najlepsze, z puszystym mielonym twarogiem, pełnym żółciutkich jajeczek, o naturalnym aromacie wanilii. Z tym kojarzy mi się mój dom, Polska i wszystko co najlepsze w słodyczach. Mniam. Polecam i pozdrawiam

  7. witam a ja bym pol
    ecila mazurek rozany ucierany i czkoladki z wawel
    kasztanki i czekoladki lindor no i oczywiscie
    sa bardzo dobre i ciasto zebra pyszna szarlotka

  8. zebra ptasie,mleczko czkoladki wawel kasztanki
    lindor czekoladki szarlotka mazurek rozany ucieranyciasto krowka ciasto
    karpatka

  9. Lizaki i cukierki zakładu cukierniczego MICHAŁ. To te śliczne słodkości, które uwielbiałam w dzieciństwie (teraz też;). To takie białe, okrągłe (lizaczki lub cukierki), otoczone kolorową obwódką, a w środku są wzorki z owocami i kwiatami. A jakie słodkie ^^ Swoją kolorystyką na pewno przypadłyby do gustu różnym japońskim subkulturom ^^

  10. Ja mogę prędko wytypować pierwszą trójkę mojego słodkiego dzieciństwa:
    1/ Michałki (ciemne)
    2/ Krówki
    3/ Grześki

    (dopiero na dalszych pozycjach stają: Prince Polo, Ptasie Mleczko, sezamki i śliwki w czekoladzie, wymienione już zresztą wyżej ;P)

    Pozdrawiam!
    N.

  11. Ja mysle iz moglibysmy eksportowac Czekolady Wedel’a. Zarowno zwykle jak i te nadziewane, z roznymi smakami, truskawkowe, porzeczkowe itp. Wedlug mnie one sa wprost przepyszne…mleczna czekolada, powoli rozplywajaca sie w ustach, to plynne nadzienie w srodku, charakterysteczny zapach czekolady i jej jakosc poprostu nie maja sobie rownych. Mysle ze i japonczykom by zasmakowala…Rowniez co jest wazne, sadze iz jej nazwa nie jest trudna do wymowienia, co jest tutaj bardzo wazne, bo coz to za slodycze ktorych nazw nie darady nawet wymowic, (irysy, krówki).
    Dlatego tez mysle iz to wlasnie nasza polska czekolada moglaby byc tam esportowana.

  12. Powinniśmy eksportować toruńskie pierniki, ponieważ ich smak, zapach i kształt na pewno zaintrygowałby japończyków. Pierniki mogłyby także wzmocnić ich zainteresowanie naszą słowiańską kulturą. Dobre do eksportu byłyby również marcińskie rogale oraz sękacz.

  13. tradycyjne pierniki toruńskie, nadziewane, katarzynki, w czekoladzie lub nie – któryś rodzaj na pewno miałby szanse zadowolić japońskie podniebienia A gdyby go tak jeszcze nadzienie było wiśniowe..:)

    • tradycyjne pierniki toruńskie, nadziewane, katarzynki, w czekoladzie lub nie – któryś rodzaj na pewno miałby szanse zadowolić japońskie podniebienia A gdyby jeszcze nadzienie było wiśniowe..:)

  14. Wedlowskie produkty nie są dobrym pomysłem na eksport do Japonii, ponieważ firma Wedel należy do… Japończyków (od trzech lat). Będąc w Japonii zauważyłam, że nie ma tam chałwy. I z obserwacji wiem, że Azjatom bardzo smakują polskie krówki i pierniki – częstowałam nimi Japończyków i słyszałam zachwyty o treści: ‚Oishii desu!’. Przy następnej podroży zaopatrzę się w chałwę! W ogóle nie widziałam w japońskich sklepach produktów na bazie sezamu. Uważam natomiast, że japońskie słodycze powinny być importowane w szerszej skali do Europy, np. Pocky – paluszki w słodkich polewach, czekoladki Meiji, no i tradycyjne słodycze na bazie ryżu, proszkowanej, zielonej herbaty (matchy), czy mąki sojowej, ale przyznam, że nie przepadam za słodką fasolą, którą stosuje się jako nadzienie do niektórych wypieków. Kojarzę, co to wagashi, daifuku, ale chciałabym poznać też inne specjały i dowiedzieć się więcej o japońskich słodyczach z książki p. Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek.

  15. Jakie słodycze Polska mogłaby wdrożyć na japońskim rynku? Myślę, że świetnym pomysłem byłyby te na bazie sezamu – cukierki Irysy, sezamki w miodzie. Chyba takich słodyczy tam nie ma, a kojarzą mi się z całkiem smakowitym dzieciństwem na polskiej wsi, mimo że to chyba nie czysto polskie wytwory.
    Inną opcją moim zdaniem byłyby cukierki maczki, lekko alkoholowy środek zamknięty w polskiej czekoladzie, dodatkowo kolorowo udekorowany – myślę, że przy odrobinie szczęście trafilibyśmy w japoński gust – dość proste połączenie, a jednocześnie miłe dla oka.
    Nie mówmy więcej o produktach Wedla, przecież to właśnie Japończycy go wykupili, a Lotte to też producenci czekolady, raczej nie zaskoczylibyśmy niczym nowym starych wyjadaczy 🙂

  16. Uważam, że do Japonii powinniśmy eksportować:
    Przede wszystkim krówki – ciągutki 🙂
    Sezamki
    Andruty kaliskie!
    Oraz toruńskie pierniki 🙂

  17. Moje typy to słodycze, z których Polska jeżeli nie słynie, to powinna:
    1) Krówki – można je robić w różnych smakach, a tutaj liczy się różnorodność. Mają niepowtarzalny smak, zarówno te ciągnące się, jak i te kruche
    2) Ptasie Mleczko – zarówno te od E. Wedla, jak i robione samemu. Mimo, że Wedel już od jakiegoś czasu należy do Japończyków, to nie mają ich produktów – a szkoda, bo są jednymi z lepszych. Torciki, czy nawet zwykła czekolada są przepyszne 😉
    3) Śliwki w czekoladzie – krucha czekolada na wierzchu i mięsista śliwka w środku. omnom.
    Może Japonia nam się odwdzięczy i będziemy mogli kupować Pocky i słodycze Meiji w każdym sklepie? 😉

  18. Powiedzialabym, ze slodycze Wedla, ale podobno teraz ta firma wlasnie do Japonczykow nalezy, dlatego….
    Ja bym polecila sekacz. Ale nie ten sklepowy, tylko taki prawdziwy, z 60 jajek i okrecany podczas pieczenia nad otwartym ogniem. I mysle, ze spodobac sie powinien w Kraju Kwiotnacej Wisni nie tylko smak, ale ciekawy kszatalt przypominajacy drzewko – choinke 😉 I najlepiej do ciasta dolaczyc krotka informacje o naszym kraju oraz o pochodzeniu wypieku, ktorego dzieje siegaja prawdopodobnie sredniowiecza. No bo, co, w koncu trzeba rozleklamowac nasz kraj 😀

  19. Zdecydowanie krówki! Częstowałam nimi różnych cudzoziemskich znajomych i wszyscy chwalili te słodycze. Tym bardziej, że krówki mają tak wiele wariantów, że dla każdego znajdzie się odpowiedni: kruche, ciągnące, klasyczne, smakowe… Zawsze przepyszne!

  20. Moja lista kandydatów przedstawia się następująco:
    1)Szkloki oraz Kopalnioki – wyjątkowe cukierki. Te pierwsze w dwóch smakach, kolorowe, z górniczą pieczęcią na wierzchu. Te drugie ziołowe, czarne jak węgiel(stąd ich nazwa), także z pieczęcią oraz od pokoleń z Polską związane.
    2)Michałki – szeroka paleta smaków, polska firma i dobry smak.
    3) Prince Polo – nasze pyszne wafelki.

  21. Gdyby Japonia nie była tak daleko zaproponowałabym kokosanki, które jeśli właściwie wykonane potrafią być przepyszne, a do tego można wprowadzać drobne modyfikacje do przepisu, tak aby zadowolić dane gusta. Do tego ładnie się prezentują i mają „naturalny” wygląd. Jednak ponieważ jest to wypiek, to zanim trafi do rąk japońskich klientów będzie bardziej przypominać kamień niż delicję.
    W związku z tym zostaje mi sięgnąć po inny słodycz z dzieciństwa – galaretki makarena w otoczce cukrowej. Nie jest to czekolada, do której wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, a dodatkowo galaretki przyciągają intensywnymi, radosnymi kolorami. Ponadto galaretki takie można dobierać pod względem smaku i wyglądu tak, aby odpowiadały gustom klientów na danym rynku.

  22. Piernik – ale nie ten przemysłowy, bez smaku, tylko prawdziwy, z porządnymi przyprawami, przełożony powidłami i oblany prawdziwą czekoladą. Nie znam firmy, która robi go dobrze na skalę przemysłową. Może jest to nisza na rynku i miejsce dla jakiegoś miłośnika prawdziwego aromatycznego piernika. Bo taki na pewno uznanie Japończyków zdobędzie.
    Sękacz – jak wyżej, wypiekany na Podlasiu oczywiście i stamtąd eksportowany. Już estetyka tego ciasta (dobrze przyrządzony przypomina pień drzewa) przyciąga uwagę, a w Japonii jest już świetnie znany i nawet wypiekany, więc wprowadzenie polskiego sękacza w wersji tradycyjnej = luksusowej może przynieść spory sukces.
    Śliwka w czekoladzie – tu chyba nie trzeba uzasadnienia. Wszyscy uwielbiają.

  23. Oprócz popularnych w komentarzach krówek (to się wszędzie dobrze eksportuje z Polski jak na razie), wysłałabym im kontenery makowców i rogalów świętomarcińskich – mak (biały w rogalach i czarny w makowcu) jest bardzo mało popularnym składnikiem w Azji, kiedyś nawet pamiętam jak koleżanka dzwoniłą do swojej mamy, żeby jej jakoś mak wyekspediowała w paczce do Japonii, bo chce upiec makowiec dla przyjaciół, a mak w Japonii… nie jest dopuszczony do obiegu! Nie wiem czy sytuacja się zmieniła (to było ok. 6 lat temu), natomiast mak wciąż kojarzy się w Azji z narkotykami i przełamanie tego stereotypu byłoby wspaniałe. Słodycze z maku, podobnie jak te z dodatkiem sezamu, mają naprawdę rozpoznawalny, świetny smak.
    No a rogale świętomarcińskie to typowe „meibutsu” – nigdzie indziej poza Wielkopolską tego nie robią.

  24. Ja bym widziała w Japonii mazurki wielkanocne -takie małe, sprzedawane na sztuki w folii. Niby to typowo wielkanocny przysmak, ale nikt nie broni objadać się po świętach 🙂 Nie brudzi rąk, nie psuje się szybko.. Ale co najważniejsze -dowolność kształtów i kolorów. Japończykom pewnie przypadłyby do gustu mazurki z lukrowanym Doraemonem, Hello Kitty lub z postaciami z One Piece (sama bym takie chciała).

  25. A ja uważam że NIE POWINNIŚMY eksportować nic od Wedla jako że Wedla przejęło Lotte. Za to POWINNIŚMY eksportować przepyszne wafelki Tago z karmelowym nadzieniem. Spotkałam się z japońskimi odpowiednikami ptasich mleczek czy innych „piankowo-czekoladowych” potworków ale z takim fajnym wafelkiem jeszcze nie <: Oczywiście takie wafelki powinny być urozmaicone różnymi smakami polew czekoladowych. *^* Truskawkowe, Biała czekolada i oczywiście nieśmiertelna Matcha. *^*

  26. Cukierkami, które koniecznie powinni spróbować Japończycy są kukułki- wyraźny, zdecydowany, lekko rumowy posmak dla dojrzalszych mieszkańców kraju kwitnącej wiśni. A dla dzieci (i nie tylko!) Raczki:) Pyszne, orzechowe, po chwili rozpływające się w ustach. Oba cukierki mają wiele warstw smakowych, które przy rozpuszczaniu się w buzi zaskakują niebanalnością. Poza tym Kukułki i Raczki to nasz smak dzieciństwa i starych dobrych czasów!:) Obie nazwy ponadto mogłyby się spodobać Japończykom, ponieważ sami słyną ze skorupiakowego rynku, a ptaki często są bohaterami sztuki japońskiej. Czyli jest to coś miłego dla nas, dla nich i sama opowieść o pysznych cukierkach jedzonych za dzieciaka mogłaby się spodobać lubiącym tradycję Japończykom. Przynajmniej u mnie tak było, że po każdych odwiedzinach u dziadka znajdowałam w kieszeni garstkę kukułek i raczków:) aż łezka się w oku kręci.

  27. Według mnie jest wiele słodyczy, które można exportować, najlepiej WSZYSTKIE.
    A tak z wybranych to Michałki i toruńskie pierniki (są poprostu pyszne). 🙂

  28. Mój przyjaciel z Niemiec zawsze zabiera ze sobą do domu Kasztanki, Tik Taki i Malagę, oraz krówki, ale w Japonii to może nie wypalić – chociaż możnaby zaryzykować postawienie u nich kilku automatów z słodyczami z limitowanej „Porando Ediszion”. Jednak mamy lepszy, bardziej uzależniający i chyba najlepszy tego typu produkt na świecie, którego w Japonii nie dostaniesz, a na pewno nie o takim smaku… o czym mowa ?

    Chodzi oczywiście o Polski chleb. Sam chleb jest przepyszny, a dodatkowo można wypełnić go np. czekoladą i sprzedawać jako Polską odmianę japońskich Manju. Do tego różne wariacje pączków i możemy rozwijać nasze małe, słodkie imperium 😉

  29. Kokoski, faworki i kutię! Podbijmy Japonię ‚tradycyjnymi’ słodkościami 😀 Ewentualnie jeszcze karmelki i kandyzowane orzechy włoskie jeśli nie mają tego u siebie 🙂 Andruty też wydają się być niezłym pomysłem 🙂

  30. 1. cukierki z alkoholem – Baryłki, cukierki z wódką itp. W Japonii piją na zmianę sake z piwem… połączenie alkoholu ze słodyczami było by na pewno miłym zaskoczeniem:)
    2. poza tym Delicje – niepowtarzalne połączenie smaków:)
    3.Malaga, Tiki-taki i Kasztanki! – bo po prostu są przepyszne:)

  31. Ja myślę, że najlepiej byłoby eksportować sękacz. Nie tylko do Japonii, ale wszędzie indziej też, bo jest bezkonkurencyjnie najlepszą słodkością na świecie 🙂

  32. Jeśli chodzi o polskie słodycze to na pewno większość z nich przyjęłaby się na japońskich rynku z tego względu, że po prostu Japończycy przyzwyczajeni są do innego, nieco „dziwnego” dla nas smaku. Więc nie byłoby to trudne zadanie. Ja proponowałbym mój ulubiony deser z dzieciństwa, który robiła bardzo często babcia. Kruche babeczki z nadzieniem karmelowym lub czekoladowym i orzechami na wierzchu. Zachowana estetyka, tradycyjny smak. Na drugim miejscu byłby wafel (3-4 warstwy) przekładany masą z krówek, pokrojony w małe kwadraty lub romby. A na trzecim nasz tradycyjny, puszysty sernik na kruchym spodzie oprószony cukrem pudrem z wiśnią na czubku, również pokrojony w małe kwadraty. Oczywiście kwestia zapakowania i kolorystyka jest bardzo ważna dlatego należałoby wykazać się tutaj pewną pomysłowością ale wierze, że te trzy propozycje to strzał w dziesiątkę.

  33. Tradycyjne krówki(te ciągnące się)!
    Sprawdzają się świetnie przy pogawędkach ze znajomymi, a każdy kto taką krówkę dostanie cieszy się jak małe dziecko.
    Sama słodycz, myślę, że japończycy po spróbowaniu zaniemówiliby(Hmm, ale może to sprawka nie tylko smaku ale właśnie tego „ciągnięcia się” ^^).

  34. W polskich sklepach jest wiele cukierkowych pyszności, ale moim zdaniem warto nie zapominać o tradycyjnych słodkościach, takich jaka mazurki. W kuchni polskiej jest to przysmak charakterystyczny, ale zarazem bardzo różnorodny. Każdy znajdzie coś dla siebie od rodzaju ciasta (kruche, makaronikowe, biszkoptowe, czekoladowe…) po różnorodne masy, kryjące się pomiędzy jego warstwami. Do uroków mazurków należą też zdobienia z masy cukrowej oraz przepyszne dodatki, takie jak owoce czy bakalie, stanowiące ich apetyczne wykończenie. Mazurki warto zaprezentować w Japonii nie tylko ze względu na ich tradycyjne i niezaprzeczalnie przesłodkie walory smakowe, ale i aspekt kulturowy, bowiem u nas tradycja ich przyrządzania i malowniczego ozdabiania wiąże się nierozerwalnie z Wielkanocą… Skoro Japończycy tak lubią bożonarodzeniowe ciasta, czemu nie mielibyśmy im zaproponować wielkanocnych mazurków? 😉

  35. Jabłecznik z cukierni obok mojej pracy. Kiedy jest jeszcze ciepły pachnie przecudownie. Ma kruchy spód i lukrowaną górę, po prostu rozpływa się w ustach. Obecnie produkcja i eksport na rynek japoński nie opłacałyby się właścicielce, więc Japończycy będą musieli się obejść smakiem.

  36. W Japonii, powinny pojawić się słodycze mn.:
    – Toruńskie pierniki
    – Śląskie kopalnioki
    – Krówki ciągutki

    Pozdrawiam i życzę powodzenia !

  37. W skrócie:
    -Torcik wedlowski
    -Kukułki
    -Raczki
    -Delicje
    -Pierniki toruńskie
    -Moiód lipowy
    -Nalewkę wiśniową
    -Pasztetowa 😉

  38. Baryłki. To będzie nasz hit eksportowy. Bo po cóż innego japończycy kupowali by Wedla jak nie po to, aby móc w pełni wykorzystać ich potencjał. Teraz w czeluściach zakładów będą produkować baryłki z sake, baryłki z mattcha, baryłki z teriyaki, sosem sojowym (a dlaczego nie?). Pewnie już teraz po cichu wywożą kontenery baryłek z najprzeróżniejszą zawartością. A u nas… cóż, pozostaną tylko te nudne, ale nadal pyszne, baryłki z likierem. Smacznego!

  39. Japonię podbijemy: naszemi paluszki Laykonik jako alternatywa do Pocky, ciastkami orzeszki z kremem orzechowym i warszawskie z lukrem oraz dżemem i wiórkami kokosowymi, blokiem orzechowym na bazie mleka z proszku (za PRL-u odpowiedź na chałwę, poproś mamę to zrobi) i ręcznie wyrabianymi cukierkami a’la krówki przez nasze babcie.

  40. Japończycy uwielbiają delikatne słodycze, nie nachalnie słodkie, bardzo pięknie opakowane, wydaje mi się, że nie przepadają za czekoladą, ale do niektórych mogilby się przekonać, dlatego proponuję coś co ma typowo polski smak:
    1. Czekoladę miętową (producent bez znaczenia)
    2. Miętowe landrynki (Brando)
    3. Miętowe lody (z Zielonej Budki)

  41. Polskie słodycze na cudownym tle japońskich przysmaków co tu można zaoferować. Moim zdaniem powinno być to coś innego do delikatnego smaku płatków wiśni i odmiennego do ich pocków. Ja bym im zaproponował nasze misiowe żelki, i polskie paluszki.

  42. Hmmm… jest wiele możliwości i smaków, które na rynku polskim są niepowtarzalne, szczególnie jeśli skupimy się na produktach lokalnych, ale (z tym, że kolejność wymienionych jest jak najbardziej przypadkowa):
    1) KASZTANKI – trudno się im oprzeć. Błyszcząca, krucha, czekoladowa skorupka i wafelkowe wnętrze – niby taki mały a taki „konkretny” w swej słodyczy
    2) JAGODZIANKI (ale takie z prawdziwymi jagodami a nie dżemem jagodowym, hojnie oprószone cukrem pudrem, tak żeby kleił się od niego czubek łakomego noska – bo sam zapach tego wypieku to już perwersyjna letnia przyjemność) i ROGALE ŚWIĘTOMARCIŃSKIE (smak mają po prostu niebiański, szczególnie biały mak – sama niekoniecznie przepadam za makowcem czy drożdżówkami z makiem, które są dla mnie nieco za słodkie, ale temu wypiekowi nie sposób się oprzeć)
    3) MISIE Z KREMEM BEZOWYM – smak mojego dzieciństwa 🙂 można je było zjadać tradycyjnie od głowy… albo nieco bardziej kreatywnie, czyli rozłożyć na czynniki pierwsze i rozpocząć od skrupulatne wylizania kremu a zakończyć konsumpcją ogołoconych z kremu wafelków 🙂

  43. A ja bym polecił paluszki najlepiej słone chociaż z sezamem i makiem też mogą być, dlatego, że w Japonii nie ma takiego rozróżnienia jak słodycze i przekąski do piwa jak chipsy, krakersy, itp – dla nich to wszystko są słodycze. Oprócz tego poleciłbym Kasztanki, Malagę, Pierniki toruńskie. Do tego wszystko pięknie opakowane…

    Pozdrawiam i smacznego 🙂

  44. 1. delicje, które wbrew pozorom nie są znane za granicą (nie są dostępne nawet w unii europejskiej a szkoda)
    2. krówki, czyli polskie słodycze z tradycją – polskie mleko, cukier z polskich buraków. Przydały by się japońskim mężczyznom aby czasem zakleić usta swoim partnerkom 😉
    3. suszone śliwki w czekoladzie – za granicami naszego kraju bardziej popularne są te wędzone. Połączenie śliwek z czekoladą mogłoby się wydać japończykom dziwnym połączeniem – oni lubią dziwne rzeczy, więc polskim śliwkom wróżę sukces na rynku japońskim.

  45. Do Japonii wysłałabym:
    Prince Polo mniam 🙂 ,
    kukułki, pychota….,
    batonik Danusia i inne jak Jacek, Maciek, Ikar,
    wszelkiego rodzaju bakalie w czekoladzie tzn. rodzynki, orzechy, śliwki itp.
    katarzynki, czyli pierniczki w czekoladzie.

  46. Wydaje mi się, że Japończykom bardzo spodobała by się konfitura z płatków dzikiej róży. Może nie spełnia idealnie definicji „słodyczy”, jednak jej wyrafinowanie i niezmierzone zastosowania kulinarne, mogły by doskonale wpasować się w filozofię japońskiej sztuki cukierniczej. Również dlatego, że Japończycy cenią zastosowanie kwiatów w kuchni, a polska konfitura różana jest najlepsza na świecie.

  47. Proponowane wyżej słodkości są wspaniałe. Ja poleciłabym cukierki kapitańskie oraz rodzynki w czekoladzie z Jutrzenki Bydgoszcz. Można też pomyśleć o wiśni w czekoladzie i skórce pomarańczowej w czekoladzie.

  48. Ja nie mam watpliwości – śliwki w czekoladzie powinniśmy zawieźć do Japonii !! Cudowne zestawienie suszonej, jakże charakterystycznej śliwki z chrupiącą gorzką czekoladą, zestawienie konsystencji i smaków. Nieoczywiste połączenie, myślę, że Japończyków mogłoby oczarować 🙂

  49. 1) Sękacz w dużych ilościach. Tylko z dobrym podejściem ‚showroomowym’. Przy okazji edukować Japończyków o słodyczach regionalnych, pokazywać jak taki sękacz powstaje.
    2) Krówki z Milanówka w specjalnie zaprojektowanych minimalistycznych eco-kartonikach w stylu Muji.
    3) Dobrą regionalną konfiturę np. malinową z żurawiną w małych, gadżeciarskich słoiczkach z kolorową serwetą np. z motywem łowickim dodawaną do większych zestawów.

    Czyli powinniśmy eksportować to, co już jest, tylko dostosować to do estetycznych wymagań rynku.

  50. Na pierwszym miejscu mojej czołówki,
    Stoją nasze polskie, ciągnące się krówki.
    To one osłodzą wszystkie trudy życia,
    A Polska wreszcie wyjdzie z ukrycia.
    To krówka, lecz nie ta co mleko nam daje,
    Sprawia że Polskę chwalą inne kraje.
    Japonii także szansa się należy,
    Niech więc producent tam z nimi też bieży.
    A kiedy krówka ludzi nie zachwyci,
    To Polak i inne słodycze przemyci.
    Bo chcąc ku dobrej skłonić się radzie,
    Warto eksportować wiśnie w czekoladzie.
    To one pobudzą każde podniebienie
    I dają o Polsce miłe wspomnienie.

  51. Poza krówkami i pierniczkami, które same się aż narzucają jako idealne ja zaproponuję jeszcze Bagatelki – ciastka z jabłkami i cynamonem (firmy Kopernik). Dlaczego? Bo w smaku bardzo przypominają szarlotkę – ciasto, którego wydaje mi się nie ma w Japonii(bo jabłka nie są tam tak powszechnie spotykane jak u nas), a jest polskie i niesamowicie pyszne. Najchętniej wysłałabym im całe ciasto – ale to niestety niemożliwe;) Więc chociaż może te mini szarlotki…?

  52. Witam
    Według mnie zdecydowanym eksportowym faworytem są nasze krówki.
    W mojej rodzinnej miejscowości znajduje się Spółdzielnia Produkcyjna która zajmuje się ich produkcją od 20 lat i uważam, że są bezkonkurencyjne-krówki czekoladowe, mleczne, maślane czy też bez cukru… uwielbiam te ciągnące się i sądzę, że Japończycy również doceniliby przede wszystkim fakt, że receptura maślanych krówek jest niezmienna od dawna jak i nie używanie środków barwiących, konserwujących i E-składników.
    Drugim naszym narodowym atutem jest zdecydowanie batonik Prince Polo, który od lat 50-tych króluje w naszym kraju. Myślę, że mieszkańcy Japonii zakochaliby się w nim bardzo szybko i do rytuału picia herbaty dołączyliby rytuał jedzenie batonika :).Inna sprawa iż do symbolu Japonii-kwitnącej wiśni-wspaniale pasowałby smak Prince Polo(bądź co bądź wizja zjedzenia wiśni z czekoladą dosyć mocno pobudza kubki smakowe 🙂 )

  53. Japońskiej elegancji w produkowaniu wykwintnych słodyczy niestety raczej nie dorównamy. Możemy jednak przeciwstawić jej polską prostotę wypełnioną smakiem natury oferując to, co mamy najlepszego: wspaniałe i zdrowe owoce. Proponuję więc eksport przepysznych, suszonych, polskich jabłek, na przykład antonówek. Najlepiej smakują z dodatkiem brązowozłotego cynamonu, można jednak poszerzyć gamę o jabłka z dodatkiem aromatycznych goździków czy kardamonu. A gdy to się przyjmie w Kraju Kwitnącej Wiśni, można pokusić się o kolejne wyzwania: eksport suszonych truskawek, moreli, poziomek czy gruszek… Zdrowo, ekologicznie, a przede wszystkim smakowicie!

  54. Według mnie mieszkańcom kraju kwitnącej wiśni zasmakowałyby maczki, które wyglądają jak małe jeżyki z kolorowymi igiełkami, nadziewane śmietankowo-karmelową masą. Są one tak rozkoszne, że nie mogłyby się nie kojarzyć dobrze z Polską:)

  55. Przede wszystkim – śliwkę w czekoladzie! Osobiście mój faworyt, mięciutka i słodziutka śliwka zamknięta w chrupkim wnętrzu czekolady, najlepiej gorzkiej Mniam! 🙂
    Następnie – draże Mleczne, kokosowe, Pirackie! Smak dzieciństwa…
    A na trzecim miejscu umieściłabym „Ptasie Mleczko” Wedla Na pewno tego nie mają 😀

  56. Punktem wspólnym dla Japończyków i Polaków jest miłość do wiśni i kwiatów, dlatego, aby trafić w ich kubki smakowe i myślowe poczęstowałabym ich polską wersją ich słodkich przyjemności: przepysznymi wiśniami w likierze, pączkami z różą i kandyzowanymi fiołkami:) Ponad to na pewno zachwyciłyby ich polskie smakowitości Wedla: Torcik Wedlowski oraz Mieszanka Wedlowska z cukierkami: Paryskie, Liryki, Nyguski, Bałamutki i Manile- każdy z mieszkańców Kraj Kwitnącej Wiśni na pewno znalazłby wśród nich swojego ulubionego- tak jak my, Polacy:) I jeszcze dla dzieci coś wyjątkowego- cienkie, chrupiące andruty i złociste faworki. A dla studentów- baton Studencki firmy Wawel. Smacznego Kraju Wschodzącego Słońca!

  57. Na wstępie na pewno trzeba eksportować ptasie mleczko ,rodzynki w czekoladzie ,kasztanki i michałki myślę ze Japończycy będą się zajadać takimi przysmakami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *