Od wielu lat mówi się o wspaniałych walorach zdrowotnych kuchni japońskiej. To dzięki niej, a także odpowiedniej pielęgnacji Japończycy cieszą się zdrowiem i urodą. W japońskiej diecie na szczególną uwagę zasługują: pasta miso, rosół rybny dashi czy zielona herbata. Pytanie konkursowe związane jest właśnie z powyższymi składnikami.

Do jakich dań polskiej kuchni użylibyście miso, dashi lub zielonej herbaty i dlaczego?

Najciekawsza odpowiedź umieszczona w komentarzu pod wpisem zostanie nagrodzona zestawem kosmetyków Skin Care Multi Set firmy YU – BE ufundowanym przez Shiroi – concept store oferujący japońskie kosmetyki oparte na najwyższej jakości naturalnych składnikach. Więcej informacji o zestawie i firmie Shiroi można znaleźć na: www.shiroi.pl. Na odpowiedzi czekam do soboty (7.09.2013), do godziny 23:59. Wyniki pojawią się na blogu w niedzielę (8.09.2013) po godzinie 15:00. Powodzenia!

Konkurs z shiroi

Udostępnij

10 thoughts on “KONKURS kulinarny (do wygrania japońskie kosmetyki)

  1. Pastę miso połączyłabym z odrobiną miodu, a następnie tą mieszanką posmarowałabym najtradycyjniejsze z polskich dań czyli kotleta schabowego. W ten sposób pokazałabym, że specjały pozornie bardzo odległe kulturowo, świetnie do siebie pasują i razem tworzą zupełnie nową jakość. To zestawienie było przeze mnie testowane już kilkakrotnie. Wychodzi naprawdę smacznie i ciekawie – taka polska kulinarna klasyka z orientalnym twistem. 🙂

  2. Myślę, że chętnie połączyłabym zieloną herbatę z jakimiś polskimi kluskami na słodko – kluchy na parze w oryginalnym kolorze posypane cukrem :). Można by też dołożyć zielonej herbaty do kopytek, racuchów czy knedli. Ciasto z dodatkiem zielonej herbaty z nadzieniem z truskawek – zdecydowanie brzmi dobrze w wydaniu „knedlowym”. Myślę, że byłoby to spore zaskoczenie dla łakomczuchów – jasnozielone kluski. Chyba szczególnie dla dzieci, które spragnione są nowości i lubią jeść kolorowe potrawy:)
    Jeśli chodzi o coś bardziej ostrego/mięsnego to zastanawiam się nad połączeniem tradycyjnego sosu mięsnego, który je się u mnie z kaszą – z miso – mógłby wyjść całkiem niezły mix:) dwie tradycyjne potrawy tworzące jedną nowoczesną;)

  3. Osobiście miso już stosuje robiąc z niej marynatę do pałek z kurczaka które później duszę. Mieszam łyżkę lub dwie pasty z 2-4 łyżkami oleju i liściem laurowym i tym smaruję mięso. Wychodzi soczyste i bardzo aromatyczne, ale nie „przygniata” swoim smakiem mięsa.
    Z zielonej herbaty zrobiłam bym róznież maryatę do mięsa. Przerobiłabym polskiego schabowego lub pierś z kurczaka. Do folii aluminiowej położylabym kawalek mięsa otoczony lub posypany zielona herbatą i piekła w piekarniku. Zielona herbata może być też dodatkiem do wędzenia kiełbasy czy innych wedlin. Uwędzona szynka w takiej przyprawie będzie ciekawym doznaniem smakowym.
    Na rozcięczonym dashi ugotowalbym kluski śląskie by nadać im rybnego posmaku.

  4. Ja zawsze odnajduję w zakamarkach lodówki np. samotną marchewkę, odrobinę szpinaku, którego nie zużyłam do sałatki, krewetkę, kawałek ryby czy kurczaka. To wszystko możemy włożyć do zupy miso, więc to także świetny sposób na sprzątanie lodówki, nieprawdaż?
    A zieloną herbatę użyła bym do deserów.
    Pozdrawiam 🙂

  5. A ja zieloną herbatę (najlepiej matcha) dodałabym do tradycyjnego polskiego pieczonego sernika, aby nadać mu fajnego lekko zielonego koloru, ciekawego smaku i trochę go „unowocześnić”. Zieloną herbatę dodałabym oczywiście do masy serowej.
    Pozdrawiam
    Aneta

  6. Połączenie japońskich składników z polskimi daniami może owocować unikalnymi doznaniami smakowymi.
    Pasta miso (wariant słodkawy) mogłaby zostać użyta jako marynata do mięsa grillowanego: polędwiczek czy piersi z kurczaka. Wszak Polacy uwielbiają grillować, a eksperymentowanie ze smakami tych potraw jest coraz popularniejsze.
    Bulion dashi, sprzedawany także w postaci pasty byłby ciekawy w połączeniu z naszym znakomitym, kremowym twarogiem. Pół kilo pysznego, białego sera, trochę pasty dashi, posiekane jajko, szczypiorek, trochę jogurtu naturalnego, pieprz i sól. Wszystko wymieszać i nakładać obficie na ciemne, podpiekane pieczywo… Mniam.
    Natomiast japońska zielona herbata, z racji unikalnego aromatu i sproszkowanej konsystencji świetnie łączy się z deserami. Ciekawe byłoby jej zastosowanie w klasycznym przepisie na karpatkę. Wzbogaciłoby to smak budyniowego kremu o nową nutę, jednocześnie przełamując ciężkość tego smacznego deseru.

  7. Jestem herbatoholiczką, dlatego ten składnik mogłabym dodać praktycznie do wszystkiego:

    1. w formie sproszkowanej do ciasta naleśnikowego – nabierze pięknego koloru, dobrze komponować się będzie zarówno w wersji słodkiej (z kremem mascarpone i malinami, posypane tartą gorzką czekoladą), jak i wytrawnej (plasterki pieczonej kaczki, lekko kwaśna gotowana czerwona kapusta, polane masłem ze skórką pomarańczową).
    2. w formie naparu – plasterki świeżego, surowego łososia skropione przyzwoitej jakości sencha (nada wyrafinowanego charakteru tej prostej przystawce).
    3. w formie suchych liści – oczywiście do wędzenia – najlepiej delikatnego mięsa królika (to znakomita alternatywa dla bukowych wiórek, łatwa w zastosowaniu – wystarczy wysypać ją folii aluminiowej w głębokiej patelni, na to metalowy parownik i zamknąć szczelnie przykrywką).
    4. w formie kiszonych liści – jako składnik sałatki ziemniaczanej, zamiast kiszonego ogórka (kiszonki wzmacniają nasz układ odpornościowy, dlatego polecam kiszoną herbatę szczególnie w sezonie jesiennym).

    Na tym zakończę – moja inwencja po części wynika z głodu, dlatego życzę autorce i wszystkim fanom bloga smacznej kolacji – pora zabrać się do przygotowań!

  8. Zieloną herbatę matcha dodaje zawsze do lodów śmietankowych. Może to nie są idealne lody z zielonej herbaty ale bardzo je lubię. Używam jej też jako dodatek do mas w ciastach. Ciasta z masą o smaku zielonej herbaty nie są tak okropnie słodkie.

    Jeśli chodzi o miso ( zwane przez nas zupą z misia ) używam go bardzo często. Dodaje go do potraw rybnych tak samo jak i dashi. Do zupy rybnej ,potrawki z ryby itp.

    Lubie też dodawać miso do naleśników wychodzą wtedy pikantne i można zjeść je z mięsnym lub warzywnym nadzieniem.

  9. Naleśniki na zimno!
    Do masy seria białego dodajmy zielonej herbaty 😀 A jak to się robi?
    Zwiniętego naleśnika należy polać zmieszaną śmietanę z odrobiną cukru, aby przełamać smak goryczy 😉
    Ciasto! robimy następująco: jego podstawę polewamy schłodzoną zieloną herbatą, tak aby nie przemiękła, ale herbatę zatrzymała w środku. Na to kładziemy masę zrobioną z waniliowych serków homogenizowanych, masła, odrobiny cukru pudru, proszku wanilinowego, mleka w granulkach. Następnie kładziemy na to biszkopty umoczone w zielonej herbacie, przykrywamy ponownie masą, czynność powtarzamy by ciasto miało takie dwie warstwy! Wierzch również polewamy zieloną herbatą i wykańczamy cienką warstwą masy.
    Do dekoracji dodajemy laskę wanilii, zostawiamy w lodówce na cały dzień – by masa nabrała odpowiedniej konsystencji.

    Myślę, że podane przeze mnie przykłady są dobre dla przełamania smaku, idealne dla osób nieprzepadających za banalnymi, mdłymi słodkościami i które lubią eksperymentować. Zielona herbata jest idealnym składnikiem do dania dla każdego fana Japonii, zakochanego zarówno w kuchni rodzimej jak i Wschodniej.

    ボナペティ! (=^.^=)

Pozostaw odpowiedź D Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *