Tym razem nie będzie przepisu, chociaż i tak zahaczę o tematykę kuchenną. Uwielbiam oglądać zdjęcia eklektycznych czy barokowych wnętrz z milionem mebli, sprzętów, obrazków, obrazów i bibelotów. We własnym domu cenię jednak umiarkowanie. Wydawało mi się, że mam niewiele rzeczy, ale ostatnie trzy miesiące pokazały, że nie było to aż tak mało, jak myślałam.

Jakiś czas temu zaczęłam dokładniej przyglądać swojemu mieszkaniu i zastanawiać się nad przydatnością sprzętów i dodatków. Ponieważ dużo gotuję zaczęłam oczywiście od kuchni. Znalazło się tu wiele nieużywanych sprzętów (foremek do ciast, foremek do wykrawania, pojemników itp.). Na szczęście nie było nadmiaru produktów spożywczych. Prowadzę dość restrykcyjną politykę związaną z zakupami spożywczymi, której główny cel to niemarnowanie żywności. Przyznam jednak, że był taki moment, kiedy stwierdziłam że brakuje mi: robota kuchennego, wyciskarki do soków, ekspresu do kawy, porządnej maszynki do lodów, palnika… Opamiętałam się. Czasem wystarczy tylko porządnie zastanowić się nad tym czy coś, co chcemy kupić jest nam naprawdę potrzebne? Czy będziemy z tego często korzystać i czy mamy to gdzie postawić (większość maszynek do lodów, jakie mi się podobały miały wymiar 50 parę cm długości i 40 parę cm szerokości).

Sklepy i galerie kuszą mnogością towarów oraz atrakcyjnymi cenami (zaraz rozpocznie się szał letnich wyprzedaży), łatwo jest się zapomnieć i wrócić do domu z pełnymi siatkami. Bardzo sobie chwalę fakt, że nie znoszę chodzić na zakupy. Nie umiem nic wybrać, kiedy jest za dużo produktów, nie znoszę przymierzania, a najbardziej stania w długich kolejkach. Od kilku lat staram się kupować tylko to, co jest naprawdę potrzebne. Szukam rzeczy nietypowych, unikalnych (dodatki, ceramika), dobrej jakości. Część zastawy jest u mnie przechodnia, część od wielu lat pozostaje niezmienna. Wśród moich skarbów jest miseczka przywieziona z Bretanii ponad 15 lat temu, ceramika z Japonii i Korei, czy piękne formy, które wyszły z pod ręki polskich ceramików. Minimalizm ma też ogromne znaczenie praktyczne, znacznie skraca czas sprzątania!

Kawa, Fot. Hanami

Udostępnij

2 thoughts on “Minimalizm, czyli o porządkowaniu kuchni

  1. W ostatnim czasie dostałam od znajomych w prezencie maszynkę do spieniania mleka. Rzecz której nigdy bym sama nie kupiła, bo spienionego mleka w kawie jakoś specjalnie nie lubiłam. Jednak że prezent okazał się strzałem w dziesiątkę i codzienne użycie usprawiedliwia posiadanie takiego sprzętu. Dla posiadania miski do robienia lodów, usprawiedliwienia jeszcze nie znalazłam 😉 To tak jak kupić kalosze za 500 zł, niby się je chce ale używa dwa razy w roku.

Pozostaw odpowiedź Ala Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *